.
„Dzień dobry, panie Tabáres” – odpowiedziała Marisol, zaskoczona stanowczością własnego głosu. „Dziękuję za możliwość rozmowy. Chociaż, szczerze mówiąc, nie rozumiem, co tu robię po tym, co się wczoraj wydarzyło”.
Antonio uśmiechnął się, a jego delikatny, enigmatyczny uśmiech złagodził jego surowe rysy. „Wczoraj popełniliśmy błąd. Moi pracownicy ocenili książkę po okładce. Ja wolę czytać treść”.
Zaprowadził ją na krzesło i rozpoczął się wywiad. To nie było standardowe przesłuchanie. Nie pytał o jej słabości ani o to, gdzie widzi siebie za pięć lat. Pytał o to, jak poradziła sobie z kryzysem w poprzedniej pracy, kiedy firma zbankrutowała. Pytał o jej matkę. Pytał, co by zrobiła, gdyby musiała negocjować z kimś, kto by nią gardził.
Marisol odpowiedziała szczerze, bez upiększeń. Mówiła o konieczności, lojalności i pomysłowości, która rodzi się, gdy brakuje zasobów. Antonio słuchał z fascynacją. Każda odpowiedź potwierdzała to, co przeczuwał: miał przed sobą nieoszlifowany diament.
„To stanowisko jest twoje” – powiedział nagle Antonio, zamykając teczkę. „Asystentka Prezesa. Pensja jest trzykrotnie wyższa niż ta, o którą prosiłeś. Obejmuje pełne ubezpieczenie zdrowotne dla ciebie i twojej najbliższej rodziny”.