Tańczyliśmy całą noc. Gdzieś po drodze przestałam czuć się niewidzialna. Wszyscy się na nas gapili, ale nie przejmowałam się tym.
Caleb mnie rozśmieszał i traktował normalnie.
Pod koniec wieczoru nie chciałam już, żeby bal maturalny się skończył.
Potem Caleb odprowadził mnie do domu, zamiast wyjść z przyjaciółmi.
„Dobrze się bawiłaś dziś wieczorem?” – zapytał.
„Tak” – przyznałam. „Bardziej niż się spodziewałam!”
Uśmiechnął się, ale coś w nim było roztargnionego, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie mógł tego z siebie wydusić.
Wszyscy gapili się na nas, ale mnie to nie obchodziło.
***
Kiedy dotarliśmy do mojego domu, niezręcznie stanęliśmy na schodach werandy.
„Dzięki za wieczór” – powiedziałam.
Caleb wsunął ręce do kieszeni i skinął głową.
Potem spojrzał na mnie poważnie i powiedział: „Do zobaczenia”.
Pożegnaliśmy się, a on odszedł.