***
Następnego ranka głośne walenie wstrząsnęło drzwiami wejściowymi.
Zeszłam na dół na wpół śpiąca i natychmiast zamarłam.
Staliśmy niezręcznie na schodach werandy.
Otworzyła mi mama i zobaczyłam, że rozmawia z policją.
Podeszłam bliżej i zobaczyłam, że obok nich na werandzie siedzą rodzice Caleba.
Wszyscy odwrócili się w moją stronę.
Ścisk w żołądku.
Jeden z funkcjonariuszy podszedł bliżej. „Cindy, kiedy ostatni raz widziałaś Caleba?”
„Wczoraj wieczorem po balu maturalnym”.
„Czy powiedział potem, dokąd idzie?”
Powoli pokręciłam głową. „Nie. Dlaczego? Funkcjonariuszu, coś się stało?”
Funkcjonariusze wymienili spojrzenia.
Wszyscy odwrócili się w moją stronę.