Wpatrywałem się w niego.
„Co takiego?”
Zanim funkcjonariusz zdążył odpowiedzieć, ojciec Caleba nagle się odezwał.
„On nigdy nie chciał, żeby to się stało”.
Jego głos brzmiał napięty, wręcz rozpaczliwy.
„Musisz mnie posłuchać”.
Funkcjonariusz wyjaśnił, że starszy brat Caleba, Mason, w młodości często pakował się w kłopoty. Tej nocy Caleb potajemnie śledził go na rowerze i zobaczył Masona wychodzącego z mojego domu na krótko przed wybuchem pożaru.
Niedawno Caleb w końcu opowiedział rodzicom część tego, co widział, ponieważ Mason miał wkrótce wyjść na wolność po odsiedzeniu kary za…
Inna zbrodnia.
Ale tego ranka rodzice Caleba zorientowali się, że zniknął.
Nie odbierał telefonów, a jego samochód zniknął.
Caleb potajemnie za nim podążał.
Po tym, jak inny rodzic dowiedział się, że Caleb spędził ze mną bal maturalny, jego rodzice pomyśleli, że może wiem, gdzie jest.
Powiedziałem im, że nie.
Technicznie rzecz biorąc, to była prawda. Ale po ich odejściu nie mogłem przestać myśleć o tym jedynym miejscu, w którym Caleb i chłopaki z futbolu zawsze przesiadywali, gdy potrzebowali prywatności.
Opuszczone budynki na skraju miasta.
Więc skłamałem mamie i powiedziałem jej, że potrzebuję świeżego powietrza.
Technicznie rzecz biorąc, to była prawda.
Potem wziąłem plecak i poszedłem na przystanek autobusowy.
Bo po raz pierwszy od wypadku poczułem, że prawda o pożarze jest wreszcie bliska.
I musiałem usłyszeć ją od samego Caleba.
***