Potem Caleb wyszedł na zewnątrz.
„Tak” – przyznał.
Słysząc, jak mówi to na głos, poczułam skurcz w żołądku.
Potem usłyszałam kroki za nią.
„Co się stało?”
Caleb zawahał się, zanim odpowiedział.
„Kiedy miałem dziewięć lat, widziałem, jak Mason wymyka się z naszego domu późno w nocy. Wtedy ciągle robił takie rzeczy, a ja jechałem za nim na rowerze, bo uważałem to za fajną zabawę”.
Spuścił wzrok, mówiąc.
„Straciłem go z oczu na chwilę, bo jechał na deskorolce, ale w końcu zobaczyłem, jak wyskakuje przez okno w twoim domu. Kilka minut później zauważyłem dym wydobywający się z kuchni”.
Wpatrywałem się w niego, niepewny, jak odpowiedzieć.
„Co się stało?”
„Przestraszyłem się i pojechałem do domu. Następnego ranka, kiedy wszyscy zaczęli mówić o pożarze i o tym, co ci się stało…” Przełknął ślinę. „Ciągle myślałem, że jeśli komukolwiek powiem, życie Masona się skończy”.
„Więc milczałeś?”