Nie wahałem się.
***
W środku oficjalnie poznaliśmy Michaela.
„W porządku” – powiedział. „Oboje macie mocne argumenty”.
Lena wyglądała na ulżoną.
„Zaczniemy od jego zlokalizowania. Jak to się skończy, zajmiemy się roszczeniami o alimenty”.
Ja
Poczułam, jak moje ramiona odrobinę się rozluźniają.
Po raz pierwszy nie wydawało się to niemożliwe.
„Czego od nas potrzebujesz?” zapytałam.
„Wszystkiego, co masz” – powiedział Michael. „Stare numery telefonów, miejsca pracy, wspólne kontakty. Od tego zaczniemy.”
Lena spojrzała na mnie.
„Damy radę.”
„Obie macie mocne argumenty.”
***