„Co się stało?”
Potem opadł na krzesło obok mojego łóżka, jakby coś pozbawiło go powietrza.
„Musi pani coś wiedzieć” – powiedział lekarz.
Ale zanim zdążył dokończyć, drzwi sali porodowej otworzyły się z hukiem!
Krew zamarzła mi w żyłach, gdy do środka wpadła kobieta, wciąż ubrana w uniformę z fast foodu, z włosami związanymi, jakby przyszła prosto z pracy. Rozpoznałam logo na jej koszulce. To była burgerownia na parterze szpitala.
Zatrzymała się tuż przed salą, ciężko dysząc.
„Musi pani coś wiedzieć”.
„Przepraszam – usłyszałam, jak ktoś mówił, że urodziło się dziecko z dwoma kolorami oczu – musiałam to zobaczyć…”
Dr Carter zamarł.
„Lena?” – powiedział.
Tina weszła, spiesząc się i wyglądając na sfrustrowaną. „Przepraszam, ta kobieta powiedziała, że to pilne…”
Dr Carter uniósł rękę, nie odrywając wzroku od kobiety. „W porządku, Tina, znam ją. Pozwól jej zostać”.
Tina nie wyglądała na zadowoloną, ale cofnęła się w stronę holu, rzucając mi jeszcze jedno zaniepokojone spojrzenie, zanim wyszła.
„Ta kobieta powiedziała, że to pilne…”