Skinęłam głową.
„Jak to się stało, że urodziłaś jego dziecko?!”
„Nawet nie wiedziałam, że jest żonaty” – powiedziała Lena. „Poznałam go jakiś rok temu. Pracowałam wtedy na nocną zmianę. Przychodził bez przerwy, ciągle zachowywał się samotnie, ciągle powtarzał, że nikt na niego nie czeka.
Przeszło mnie zimno.
Jakiś rok temu Mark i ja mieliśmy najgorsze problemy w naszym małżeństwie. Wyszedł na chwilę, a potem wrócił, jakby nic się nie stało. Zapytałam, gdzie był, ale powiedział, że próbuję wywołać dramat.
Teraz już wiedziałam.
„Poznałam go jakiś rok temu”.
Lena otarła policzek grzbietem dłoni.
„Szybko zaszłam w ciążę. Kiedy powiedziałam Markowi, zmienił się z dnia na dzień. Powiedział, że nie jest gotowy. Potem przestał mi odpowiadać. Tydzień później go nie było, a jego numer nie działał.
Wpatrywałam się w nią, nawet to brzmiało znajomo.
„Wpadłam na ten pomysł tylko dlatego, że myślałam, że jeśli istnieje choćby cień szansy, że dziecko jest Marka, to może będzie tutaj” – powiedziała Lena. „Może w końcu mogłabym się z nim skonfrontować i zmusić go, żeby spojrzał mi w oczy”.
„Potem przestał mi odpowiadać”.