Dr Carter spojrzał między nami, zaciskając szczękę.
„Przepraszam” – powiedział cicho. „Powinienem był zorientować się wcześniej. Kiedy urodziła się córka Leny, miała takie same oczy. Zapamiętałam to, bo to rzadkość, a Lena też była sama. Jako ojca dziecka podano nazwisko Marka. Kiedy podałaś mi jego dane, wszystko się ułożyło w całość.
Zaschło mi w ustach. Spojrzałam na Noaha śpiącego na mojej piersi, z lekko otwartymi ustami i zamkniętymi, niepasującymi do siebie oczami.
Mój syn miał siostrę.
A Mark odszedł od nich obojga.
„Powinienem był zorientować się wcześniej”.
Lena stała tam, a my patrzyliśmy na siebie, jakbyśmy próbowali zrozumieć to samo.
Żadne z nas nie odezwało się od razu.
Potem Lena pokręciła głową.
„Ciągle powtarzałam sobie, że może jest jakieś wytłumaczenie” – powiedziała. „Coś, czego nie rozumiałam. Ale to… to nie jest nieporozumienie”.
Spojrzała na Noaha.
Lena miała rację.