„Camille…”
Nie obudziła się, ale jej palce mocniej zacisnęły się na kocu.
I w tym momencie coś się we mnie zmieniło.
Nie byłem już tylko synem.
Byłem mężem.
I tej nocy…
Postanowiłem, że to się skończy.
Następnego ranka zachowywałem się, jakbym nic nie wiedział.
Uśmiechnąłem się.
Mówiłem normalnie.
Usiadłem przy stole.
Obserwowałem wszystkich.
Mężczyzna – Régis – był zbyt swobodny.
Jego żona – Patricia – spędzała czas na wydawaniu poleceń.
Dzieci z kolei wydawały się zagubione w czymś, co ich przerastało.
A moja mama…
Moja mama zachowywała się z wręcz obscenicznym spokojem, jakby nie miała sobie nic do zarzucenia.
Podczas śniadania mówiłem spokojnie.
„Mamo, tato… mamy dziś wieczorem gości”.
Wszyscy podnieśli wzrok.