To oznaczało, że przez trzy miesiące…
nie rozmawiałem…
z odpowiednią osobą.
Myślałem, że z moją żoną wszystko w porządku.
Myślałem, że jest spokojna.
Myślałem, że po prostu ukrywa swoje zmęczenie, żebym się nie martwił.
Ale prawda była zupełnie inna.
Zrobili z mojej żony służącą w jej własnym domu.
Miałem właśnie zamknąć ekran…
kiedy zobaczyłem ostatnie nagranie.
Poprzedniego wieczoru.
23:52
Camille sprzątała salon.
Po cichu.
Wyczerpana.
Nagle drzwi się otworzyły.
Wszedł mężczyzna, który miał być „rodziną”.
Nie dochodził z żadnego pokoju.
Wracał z zewnątrz.
Rozejrzał się.
Potem powoli wyjął…
klucz.
To nie był klucz do drzwi.
To nie był klucz do samochodu.
To był klucz do…
mojego sejfu.
Uśmiechnął się do Camille.
„Wytrzymaj jeszcze chwilę… ta chwila się zbliża”.
Zerwałam się na równe nogi.