„Gości?” zapytała mama.
„Tak. Bardzo ważny gość”.
Lekko zmarszczyła brwi.
„Która godzina?”
„O siódmej”.
Uśmiechnęłam się.
Ale w środku…
wszystko było już gotowe.
Dokładnie o siódmej zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć.
Weszło trzech mężczyzn.
Prawie się nie odzywali, ale sama ich obecność natychmiast sprawiła, że powietrze stało się ciężkie.
Stałam na środku salonu.
„Usiądź”.
Na początku nikt się nie poruszył.
Régis wstał pierwszy.
„A kim oni są?”
Spojrzałam mu prosto w oczy.
„Ludzie, z którymi miałaś się spotkać”.
Podeszłam do telewizora i wzięłam pilota.
Ekran się rozświetlił.
Po kolei wyświetlałam wszystkie obrazy.
Ich przybycie.