Wskazałem na jednego z trzech mężczyzn, którzy weszli ze mną.
Wyjął odznakę.
„Wydział Śledczy”.
Patricia zbladła.
„Nie… to niemożliwe…”
„Trzy miesiące” – powiedziałem, nie podnosząc głosu. „Trzy miesiące mieszkania we własnym domu. Wykorzystywania żony”. Żeby przygotować kradzież moich rzeczy.
Régis cofnął się.
„Nic nie ukradliśmy!”
Uśmiechnąłem się zimno.
„Jeszcze nie.”
Podszedłem do Camille.
Stała pod ścianą, drżąc, jakby wciąż nie śmiała uwierzyć, że ktoś w końcu ją obroni.
Wyciągnąłem rękę.
„Chodź tutaj.”
Podeszła powoli.
Wziąłem jej dłoń w swoją.
„Od dziś nigdy więcej nie będziesz sama.”
Spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
„Édouard…”
Potem odwróciłem się do pozostałych.