„Bo bardzo kogoś kochał”.
Dziewczynka poważnie się zastanowiła.
Potem pogłaskała go po głowie.
„Więc ja też go trochę pokocham”.
Marius zamknął oczy pod jej dłonią.
I myślę, że tego dnia coś we mnie drgnęło.
Często mówimy o ratowaniu zwierząt, jakby wszystko od nas zależało.
Jakbyśmy byli bohaterami.
Ale czasami to one zbierają niewidzialne fragmenty naszego życia.
Bo prawda jest taka, że długo mieszkałem sam.
Dużo pracowałem.
Wracałem do cichego mieszkania.
Nauczyłem się, jak sprawić, by moje dni były produktywne, żeby nie stały się smutne.
Mój były partner odszedł trzy lata wcześniej. Nie nagle. Nie z skandalem. Po prostu z tym powolnym zużyciem, które zdarza się ludziom, którzy przestają się naprawdę widywać.
Zabrał jego książki, koszule, włoski ekspres do kawy.
A ja, ja tkwiłem w nawykach, które trwały bez powodu.
Tylko jedna filiżanka kawy rano.
Na wpół zimne łóżko.