Magda potrząsnęła głową tak gwałtownie, że włosy opadły jej na twarz.
„Nie. Nigdy. Powiedzieli mi, że umarłaś.”
Twarz Hani zmieniła się. Dzieci czasem rozumieją prawdę nie przez dokumenty, ale przez pęknięcie w czyimś głosie. Ona usłyszała to pęknięcie.
Kacper uklęknął obok Magdy, ale dalej zachował dystans.
„Ja też nie wiedziałem,” powiedział. „Nie wiedziałem nawet, że się urodziłaś. Ale gdybym wiedział…”
Nie dokończył.
Hania patrzyła na niego z dziwnym skupieniem.
„Pan ma takie oczy jak ja.”
Kacper zakrył usta dłonią. Był dorosłym mężczyzną, ale w tej chwili wyglądał jak chłopak z balu maturalnego, który właśnie dostał wiadomość, że jego życie zostało mu skradzione.
„Chyba ty masz moje,” powiedział przez łzy.
Hania nie podeszła do nich tego wieczoru.
Nie przytuliła się. Nie powiedziała „mamo” ani „tato”. Poszła do swojego pokoju, zamknęła drzwi i płakała tak cicho, że dorośli słyszeli tylko przerwy między oddechami.