„Być matką?”
To pytanie pierwszy raz przebiło pancerz.
Matka drgnęła.
Magda pochyliła się nad stołem.
„Nie. Być właścicielką cudzego życia.”
Anna płakała cicho.
Elżbieta odwróciła się do niej.
„A ty? Teraz grasz świętą? Brałaś to dziecko z moich rąk i dziękowałaś Bogu.”
Anna podniosła głowę.
„Tak. I będę za to odpowiadać. Ale ty już nie będziesz mówić Hani, że była ciężarem.”
Elżbieta roześmiała się sucho.
„Hania ma dobre życie dzięki mnie.”
Kacper odezwał się cicho:
„Hania ma dobre życie mimo pani.”
Mecenas Rutkowska przesunęła po stole kopie dokumentów.
„Pani Elżbieto, od tej chwili sprawa będzie prowadzona oficjalnie. Radzę znaleźć adwokata. I radzę nie kontaktować się z Hanią bez zgody jej opiekunów oraz biologicznych rodziców w trakcie postępowania.”
Elżbieta wstała.