Nie zawsze wybucha od razu.
Czasami zaczyna się od rozdarcia cię od środka.
I wtedy dowódca poprosił mnie, żebym weszła.
CZĘŚĆ 2
Dowódca odsunął się, żebym przeszła, ale jego wzrok zatrzymał mnie, zanim przekroczyłam próg.
„Jesteś żoną Marca Delmasa, prawda?”
Zajęło mi chwilę, zanim odpowiedziałam.
Jakby powiedzenie „tak” oznaczało oficjalne podpisanie końca mojego dawnego życia.
„Tak”.
Poważnie skinął głową.
„Twój syn nie może wejść. Nie teraz”.
Przytuliłam Leo tak mocno, że cicho zaprotestował.
Madame Célestine wzięła go w ramiona, pomimo swojego wieku i wagi dziecka. Leo podał jej swój zmięty rysunek.
„Mamo… Czy babci Madeleine wszystko w porządku?”
Chciałam skłamać.
Chciałam dać jej ciepłą, delikatną, matczyną odpowiedź.
Ale udało mi się tylko pocałować ją w czoło.