„Mamo… wiem, kto schował nóż pod twoim łóżkiem”.
„Nie płacz za mną” – powiedziała moja mama, skuta nadgarstkami i zachrypniętym głosem po nieprzespanych nocach. „Tylko zaopiekuj się Lucasem”.
Miałam siedemnaście lat, kiedy Sąd Przysięgłych w Rodanie uznał ją za winną.
Mój ojciec został znaleziony martwy w kuchni naszego domu, w dzielnicy Croix-Rousse w Lyonie.
Nóż był pod łóżkiem mamy.
Na jej szlafroku była krew.
I wszyscy powtarzali to samo:
„To była ona”.
Ja też w to wątpiłam.
To był mój grzech.
Przez sześć lat mama pisała do mnie z więzienia.