Wezwano dwóch żandarmów.
Był tam również prokurator dyżurny.
Moją matkę zaprowadzono z powrotem do małego, sąsiedniego pokoju, nie jak kobietę prowadzoną na śmierć, ale jak żywy dowód w sprawie, którą ponownie otwierano z wielkim impetem.
Nie puszczała Lucasa.
A ja stałam, nie mogąc do niej podejść.
Bo wstyd mnie dusił.
W końcu udało mi się powiedzieć:
„Mamo…”
Spojrzała na mnie.
Chciałam przemówić, ale żadne słowa nie wystarczyły.
Jak mogłam prosić o wybaczenie za sześć lat milczenia?
Jak mogłam powiedzieć: „Wątpiłam w ciebie” kobiecie, która miała umrzeć z twoim imieniem na ustach?
Uklękłam przed nią.
„Wybacz mi… wybacz mi, że ci nie uwierzyłam”.
Mama zamknęła oczy.
Kiedy je ponownie otworzyła, nie było w nich gniewu.
To bolało jeszcze bardziej.
„Byłaś tylko dzieckiem, Elise”.