Wybrałem prawo, ponieważ widziałem, co się dzieje, gdy prawda nie ma nikogo, kto by ją bronił.
Nawet dziś czasami otwieram stare pudełko po butach, w którym trzymałam listy mojej matki.
Zachowałam je wszystkie.
Na ostatnim, tym, który napisała dzień przed egzekucją, jest zdanie, które znam na pamięć:
„Córko moja, nawet jeśli we mnie wątpisz, kocham cię na tyle, by czekać, aż twoje serce wróci”.
Za każdym razem, gdy to czytam, znów staję się tą siedemnastoletnią dziewczyną, tą, która nie mogła uwierzyć.
Ale już nie odwracam wzroku.
Bo boleśnie przekonałam się, że kłamstwo potrafi nosić czysty garnitur, mówić cicho, płacić rachunki i całować dzieci w czoło.
I że prawda prawie nigdy nie krzyczy.
Czeka.
Drży.
Przywiera do dziecięcej pamięci.
A czasami…
przychodzi na kilka sekund, zanim będzie za późno.