Kiedy zmarł nasz ojciec, miał zaledwie dwa lata.
Latami powtarzano mi:
„Był za mały, żeby pamiętać”.
Więc w to wierzyłam.
To szalone, jak dorośli wykorzystują wiek dziecka, żeby ukryć prawdę.
W pokoju odwiedzin moja matka już tam była.
Miała na sobie prostą szarą sukienkę, za dużą na jej teraz szczupłą sylwetkę.
Jej włosy, niegdyś gęste i brązowe, były związane.
Ręce miała skute kajdankami.
A jednak, kiedy nas zobaczyła, uśmiechnęła się.
Uśmiechem łamiącym się.
Ale uśmiechem matki.
„Moje dzieci…”