Jego druga żona, Maria Anna z Neuburga, miała o wiele surowszy charakter. Szybko zdała sobie sprawę, że król nie urodzi dziecka i zaczęła manipulować dworem według własnego uznania. Próbowała nawet „uleczyć” go egzorcyzmami, co tylko pogorszyło jego stan. Kapłani otaczali jego łóżko, kropili wodą święconą i wykrzykiwali rozkazy do nieistniejących demonów. Karol stał się pionkiem w grze religijnego fanatyzmu. Zmuszano go do połykania gorzkich mikstur i odprawiania absurdalnych rytuałów, podczas gdy jego jedyny prawdziwy wróg – jego własne DNA – kontynuowało swoją destrukcyjną działalność bez przeszkód.
Historyczne znaczenie tego człowieka tkwi nie w jego czynach, lecz w jego ciele. Jest on najbardziej skrajnym przykładem tego, co się dzieje, gdy ideologia triumfuje nad biologią. Habsburgowie tak bardzo bali się utraty majątku poprzez małżeństwa poza klanem, że woleli ryzykować urodzenie kalek. Ojciec Karola, Filip IV, był już złamanym człowiekiem, gdy Karol się urodził. Miał niezliczone nieślubne dzieci, wszystkie zdrowe i silne, a jego jedynym prawowitym spadkobiercą była ta krucha istota, która ledwo płakała, gdy przyszła na świat. Jego narodziny obchodzono jako cud, ale tak naprawdę był to początek długiej egzekucji.
W tygodniach poprzedzających jego śmierć Madryt był miejscem ponurym. Ludzie wiedzieli, że koniec jest bliski. Krążyły przepowiednie; sam diabeł miał rościć sobie prawo do tronu. Na niebie widniały komety, a na góry spadał krwawy deszcz. Ale Karol leżał nieruchomo w swoim pokoju. Przestał walczyć. Być może śmierć była pierwszym prawdziwym wyzwoleniem, jakiego kiedykolwiek doświadczył. Z dala od lekarzy, od spowiedników, od przytłaczającego brzemienia przodków. Kiedy w końcu zmarł, na jego twarzy, według niektórych relacji, malował się głęboki spokój. Monstrualny eksperyment Habsburgów dobiegł końca.
Nie sposób patrzeć na Karola II bez współczucia. Nie był tyranem ani okrutnym człowiekiem. Był ofiarą. Ofiarą systemu, który postrzegał ludzi jedynie jako narzędzia do zdobywania ziemi i tytułów. Raport z jego sekcji zwłok jest zatem tak ważny, ponieważ ujawnia prawdę kryjącą się za złotem i aksamitem. Pokazuje nam, że praw natury nie da się negocjować. Jeśli ograniczy się pulę genów tak bardzo, jak zrobili to Habsburgowie, system w końcu się załamie. Karol był punktem krytycznym. Serce jak ziarnko pieprzu, zgniłe płuco, głowa wypełniona płynem – oto prawdziwa cena władzy absolutnej.