Kiedy królewscy lekarze w końcu orzekli zgon króla i rozpoczęli przygotowania do sekcji zwłok, nie mieli pojęcia, że wyruszą w podróż w samo serce horroru. Dr Mateo de la Higuera, osobisty lekarz, który od lat obserwował cierpienie króla, drżącą ręką dzierżył ostrze. Szukał odpowiedzi na pytanie, czy król rzeczywiście był opętany. Znalazł ciało, które według wszelkich zasad nauk przyrodniczych powinno było już dawno się poddać. Pierwsze otwarcie klatki piersiowej ujawniło serce tak małe, że ledwo można było je rozpoznać. Było wielkości ziarenka pieprzu – maleńka, mięsista kula, która w jakiś sposób zebrała siłę, by pompować krew przez prawie cztery dekady przez labirynt zablokowanych tętnic i chorych narządów.
Płuca monarchy nie były w lepszym stanie. Przypominały spalone gąbki, nękane chronicznymi infekcjami, które król znosił od dzieciństwa. Każdy oddech musiał być jak wdychanie roztopionego ołowiu. Późniejsze raporty lekarskie opisywały jego płuca jako „skorodowane”, co bardziej pasowało do starego metalu niż ludzkiej tkanki. To, że ten człowiek kiedykolwiek wygłosił mowę lub wymamrotał rozkaz, było cudem czystej woli. Jego krew, jak zauważyli chirurdzy, zdawała się niemal całkowicie odpłynąć. To, co sączyło się z jego żył, było wodnistą, bezbarwną cieczą, jakby w ostatnich godzinach jego istnienia jego ciało postanowiło porzucić nawet swoją najistotniejszą esencję.
Głębiej w jego podbrzuszu horror trwał. Jego wątroba była czarna, twarda jak kamień i miała konsystencję przypominającą węgiel. Był to rezultat niezliczonych „środków leczniczych” narzucanych królowi przez lata. Od sproszkowanych żmij, przez pokruszone kamienie szlachetne, po eliksiry z krwi świeżo zabitej owcy, barokowa medycyna zamieniła ciało Karola w wysypisko toksycznych odpadów. Jego jelita były spustoszone przez gangrenę, czarne i gnijące, co wyjaśniało straszliwą agonię, której doświadczał po każdym posiłku. Z powodu ekstremalnej budowy szczęki – słynnej wargi habsburskiej, która wystawała tak daleko, że jego zęby się nie stykały – nie był w stanie przeżuwać pokarmu i połykał kawałki mięsa w całości. Jego żołądek był polem bitwy rozkładu.