Mauricio nie zeznaje.
Tchórzostwo często ma doskonałą poradę prawną.
Werdykt zapada po trzech dniach.
Winny za napaść.
Winny za wyzysk finansowy.
Winny za fałszerstwo.
Winny za oszustwo ubezpieczeniowe.
Winny za spisek.
Niektóre mniej poważne zarzuty są odrzucane.
Nie obchodzi cię to.
Ariadna ściska twoją dłoń tak mocno, że aż boli, gdy odczytywany jest werdykt.
Mauricio patrzy prosto przed siebie.
Hortensja odwraca się do ciebie z nienawiścią tak czystą, że prawie czujesz się czysta.
Podczas ogłaszania wyroku Ariadna odczytuje oświadczenie.
Stoi w granatowej sukience, wyprostowana.
„Przez długi czas” – mówi – „myślałam, że przetrwanie oznacza zachowanie pokoju. Nauczyłam się, że pewien pokój to po prostu cisza zbudowana na strachu”.
Patrzy na Mauricio.
„Nie kochałeś mnie. Zarządzałeś mną. Analizowałeś, co wybaczę, co ukryję, co wytłumaczę. Wykorzystałeś pieniądze mojego ojca, żal mojej matki i moją nadzieję na rodzinę przeciwko mnie”.
Mauricio spuszcza wzrok.