Dobrze.
Odwraca się do Hortencji.
„A ty. Okrucieństwo nazywałaś tradycją. Upokorzenie nazywałaś karą. Wychowałaś syna w przekonaniu, że ból kobiety jest dowodem na to, że ma autorytet”.
Usta Hortencji się zaciskają.
Głos Ariadny drży, ale się nie łamie.
„Oboje myśleliście, że jestem sama. Zapomnieliście, kto mnie wychował”.
Wtedy płaczesz.
Cicho.
Rodrigo też by tak zrobił.
Mauricio trafia do więzienia i otrzymuje nakazy naprawienia szkody. Hortensia trafia do więzienia, krócej niż Mauricio, ale wystarczająco długo, by rozwiać złudzenie, że matki nie mogą być drapieżnikami. Ich majątek zostaje zamrożony. Skradzione fundusze Ariadny zostają częściowo odzyskane. Z czasem roszczenia cywilne odzyskują więcej.
Nie wszystkie.
Pieniądze rzadko wracają w całości, gdy dotknie je chciwość.
Ale Ariadna odzyskuje wystarczająco dużo, by odbudować dom bez nich.
Sprzedaje mieszkanie, w które została uderzona.
Nie od razu.
Najpierw przechodzi przez nie ostatni raz z tobą, Rachel, i ślusarzem. Stół zniknął. Zasady na ścianie zniknęły. Okna są otwarte. Kurz unosi się w słońcu.
Ariadna stoi tam, gdzie upadła.
Czekasz.
Bierze głęboki oddech.
„Myślałam, że to moja porażka” – mówi.
Dotykasz jej ramienia.