Nie dlatego, że nie wiesz, jak.
Bo dziś jesteś przede wszystkim jej matką, a dopiero potem prawnikiem.
A jednak prawnik w tobie dba o to, żeby każdy uraz został sfotografowany, każde zeznanie spisane, każda notatka pielęgniarska dokładna, każdy harmonogram zachowany. Prosisz o pielęgniarza sądowego. Prosisz o kopie wypisu ze szpitala. Upewniasz się, że słowa „przemoc domowa” pojawiają się tam, gdzie nikt później nie będzie mógł ich złagodzić i nazwać „konfliktem małżeńskim”.
O 1:43 Ariadna w końcu zasypia.
Siedzisz przy jej łóżku pod jarzeniówkami szpitalnymi, wpatrując się w telefon.
Masz już czternaście nieodebranych połączeń z nieznanych numerów.
Potem SMS od Mauricio.
Popełniłaś błąd, Aranzo.
Uśmiechasz się bez humoru.
Nie.
Zrobił to.
Przekazujesz wiadomość detektyw Vedze.
Następnie blokujesz numer.
O 2:10 w nocy dzwoni telefon ponownie.
Tym razem to Eduardo Castillo, starszy wspólnik w kancelarii, w której pracuje Mauricio. Spotkałeś go dwa razy na imprezach charytatywnych. Elegancki mężczyzna. Srebrne włosy. Drogi głos. Typ, który mówi o „wartościach rodzinnych”, wystawiając klientom rachunki za elastyczność moralną.
Odbierasz.