Następnie wysyłasz to do detektyw Vegi i swojej koleżanki Marissy Chen.
Marissa to prawniczka specjalizująca się w sprawach o zniesławienie, z uśmiechem niczym skalpel.
Odpowiada:
Pyszne. Niech mówi.
Tak też robisz.
Nie odpowiadasz publicznie.
Właśnie tego chce Hortensja.
Chce walki. Chce wciągnąć cię w błoto, a potem narzekać, że masz brudne buty. Widzisz tę strategię od dziesięcioleci: sprowokuj ofiarę do reakcji, a potem nazwij reakcję dowodem.
Zamiast tego, zaczynasz działać.
Najpierw zabierasz Ariadnę do swojego domu w Pasadenie.
Nie do pokoju gościnnego. Do swojego pokoju.
Protestuje, mówiąc, że nie chce zająć twojego łóżka.
Mówisz: „Jesteś moją córką. Nie jesteś utrapieniem”.
Znów płacze.
Zauważasz, że płacze za każdym razem, gdy ktoś daje jej pozwolenie na istnienie.
To kolejna rzecz, którą Mauricio ukradł.
Wprowadziłeś środki bezpieczeństwa.
Nowy telefon. Nowy e-mail. Zmiany hasła. Alerty bankowe. Zamrożenie kredytu. Kamery bezpieczeństwa. Ślusarz do jej mieszkania, gdy policja otworzy dostęp. Przesłuchanie w sprawie nakazu ochrony zaplanowane w ciągu czterdziestu ośmiu godzin. Terapeuta traumy. Biegły księgowy finansowy. Adwokat rozwodowy, który nie jest tobą, bo miłość to kiepski doradca, gdy rana jest zbyt głęboka.
Nazywa się Rachel Monroe i nigdy nie pomyliła uprzejmości ze słabością.
Kiedy Rachel przybywa do twojego domu, wita Ariadnę delikatnie, a następnie zadaje jedno pytanie.
„Czy są konta, do których Mauricio ma dostęp?”
Ariadna wygląda na zawstydzoną.