„Kiedyś myślałam, że mnie uratowała. Teraz myślę, że pomogła mi udowodnić, że warto mnie ratować”.
W pokoju zapada cisza.
Wstajesz i ją przytulasz.
Po raz pierwszy żadne z was nie przeprasza za płacz.
Później tego wieczoru, po wyjściu wszystkich, Ariadna odprowadza cię na werandę.
W powietrzu unosi się zapach jaśminu.
Opiera głowę o twoje ramię.
„Myślisz, że tata byłby dumny?”
Patrzysz w niebo.
„Z ciebie? Bardziej niż dumny.”
„Z nas?”
Uśmiechasz się.
„Tak.”
Ariadna milczy przez chwilę.
Potem mówi: „Już nie nienawidzę Mauricio”.