Wróciłam do lady, podniosłam telefon i pokazałam jej nagranie, które wciąż było odtwarzane.
„Mam rzeczy, które chcę, żeby też usłyszeli”.
Twarz Damiena poczerwieniała.
„Usuń to”.
„Nie”.
„Usuń to natychmiast!”
Ruszał do przodu.
Ale zanim zdążył do mnie dotrzeć, drzwi wejściowe się otworzyły.
Wszedł sąsiad z dwoma policjantami.
Za nimi kobieta w granatowym płaszczu trzymała teczkę blisko siebie.
Claire była odważniejsza, niż sobie wyobrażałam.
Zanim przyszła do mnie do kliniki, poprosiła mnie o pomoc.
Kobieta w niebieskim płaszczu spojrzała na mnie uważnie.
„Pani Claire Morel?”
Mocno przytuliłam Emmę.
„Niezupełnie.”
Cisza stała się ciężka.
W końcu prawda wyszła na jaw.
Claire.
Ja.
Klinika.
Wymiana ubrań.
Siniaki.
Groźby.
Klaps, który dałam Emmie.