Emma nadal czasami budziła się z drżeniem.
Ale teraz żadna z nas nie stawiała czoła ciemności sama.
Co do Damiena Morela, słyszałam, że nadal spędzał całe dnie, obwiniając innych za swój upadek.
Mężczyźni tacy jak on rzadko żałują wyrządzonych krzywd.
Cierpią tylko wtedy, gdy tracą siłę, by dalej żyć.
Ale to już nie miało znaczenia.
Nie miał już Claire.
Nie miał już Emmy.
Nie miał już domu, którym mógłby rządzić za pomocą strachu.
A przede wszystkim nie miał już ciszy, która ukrywałaby, kim był.
Tej nocy, kiedy wyszłam z kliniki Sainte-Claire w ubraniach mojej siostry, myślałam, że zniszczę człowieka.
Ale prawda jest taka, że poszłam uratować trzy życia.
Claire.
Emmy.
I swoje własne.
Przez długi czas mówiono mi, że jestem zbyt porywcza, by swobodnie żyć na świecie.
Dziś, kiedy widzę moją siostrę uśmiechającą się bez strachu i moją siostrzenicę biegnącą w słońcu, w końcu coś rozumiem.
Ogień nie służy tylko do palenia.
Czasami oświetla też drogę do domu.