To uderzyło mnie najbardziej.
Świat toczył się swoim torem, podczas gdy moja siostra przeżywała piekło zaledwie kilka przystanków RER-em.
W kieszeni jej płaszcza znalazłam jej telefon.
Ekran był pęknięty ukośnie.
Hasło wskazywało datę urodzin Emmy.
Wiedziałam to, zanim jeszcze spróbowałam.
Kiedy telefon się włączył, zobaczyłam nieodebrane połączenia.
Damien.
Damien.
Damien.
Znów Damien.
A potem wiadomości.
„Gdzie jesteś?”
„Za kogo ty się uważasz?”
„Moja mama czeka na obiad.”
„Jeśli natychmiast nie wrócisz do domu, pożałujesz.”
„Nauczę cię, jak zniknąć, Claire.”
Stałam na krawężniku, w lekkim deszczu, wpatrując się w te słowa.
Nie bałam się.
Poczułam, jak ogarnia mnie lodowaty spokój.
Niebezpieczny spokój.
Odpowiedziałem po prostu:
„Już idę”.
Pojechałem autobusem do stacji RER, potem RER B, a potem kolejnym autobusem do Drancy, gdzie Claire mieszkała z Damienem w małym domu szeregowym wciśniętym między dwa szare bloki mieszkalne.
Podczas podróży
Spojrzałam na swoje odbicie w ciemnej szybie.
To była twarz Claire.
Ale oczy nie były jej.
Były moje.
Oczy, które przez dziesięć lat nazywano szalonymi, podczas gdy od dzieciństwa robiły tylko jedno:
Widziały przemoc przed wszystkimi innymi.