Léa wykrzyknęła regułę wymyśloną do gry, której nikt nie rozumiał.
I przez chwilę wszystko wydawało się cudownie zwyczajne.
Po tygodniach strachu nie było to tylko szczęście.
To był spokój.
A w tym małym ogrodzie w Lyonie, pośród śmiechu dzieci, zapachu czekolady i ramion w końcu otwartych dla siebie, nasza rodzina zrozumiała coś, co być może powinna była wiedzieć od dawna:
Miłość to nie tylko ochrona kogoś przed niebezpieczeństwem.
Czasami miłość to także trwanie.
Mów prawdę.
Proś o pomoc.
I pozwól tym, którzy cię kochają, dźwigać część ciężaru, aż w końcu będziesz mogła znów odetchnąć.