„Tak.”
„Rachel mnie poinformowała. Potrzebuję natychmiast trzech rzeczy: dowodów, dostępu do konta i tego, czy macie intercyzę.”
„Mamy” – odpowiedziałaś. „Ale jest tam klauzula o niewierności.”
Po drugiej stronie Dana zamilkła na pół sekundy.
Potem dodała: „Uwielbiam je”.
Mateo wpatrywał się w ciebie, jakby właśnie sobie to przypomniał.
Intercyza.
Dokument, na który nalegał przed ślubem, bo jego rodzina miała pieniądze, a twoja „ambicje”. Chciał się zabezpieczyć. Nazwał to praktycznym. Usiadł naprzeciwko ciebie przy mahoniowym stole konferencyjnym i uśmiechnął się, podczas gdy jego prawnik tłumaczył, że niewierność z udokumentowanym dowodem wiąże się z surową karą finansową.
Wtedy uścisnął ci dłoń i powiedział: „Nigdy nie będziemy potrzebować tej klauzuli”.
Teraz spojrzałaś na niego przez odbiór bagażu i bezgłośnie powiedziałaś: „Potrzebujemy tego”.
Rozchylił usta.
Nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
Dana kontynuowała: „Nie wracaj dziś do domu, jeśli ma dostęp. Zarezerwuj hotel. Wyślij mi zrzuty ekranu. Prześlij wszystkie sprawozdania finansowe. A Elena?”
„Tak?”