Po raz pierwszy strach przemknął mu przez twarz.
Nie poczucie winy.
Strach.
To mówiło ci wszystko.
„Eleno, proszę” – powiedział łagodniej. „Nie marnujmy pięciu lat przez jeden błąd”.
„Jeden błąd?” – powtórzyłaś. „Ile pokoi hotelowych potrzeba na jeden błąd?”
Otworzył usta, a potem je zamknął.
Znów się uśmiechnęłaś, a tym razem wyglądał, jakby tego nienawidził.
„Powinnaś usiąść” – powiedziałaś. „Kontrolka zapięcia pasów nadal się świeci”.
Stał tam jeszcze chwilę, walcząc z chęcią kłótni. Potem wrócił do klasy biznesowej, ze sztywnymi ramionami, a pewność siebie topniała z każdym krokiem. Sofia ani razu się nie obejrzała.
Kiedy samolot zaczął schodzić do Chicago, twój telefon w końcu złapał słaby sygnał. Zalała go fala wiadomości. Służbowe e-maile. Alerty z kalendarza. SMS od Mateo wysłany przed startem: „Wsiadam. Kocham cię”.
Wpatrywałaś się w niego.
Potem odpowiedziałaś jednym słowem.
Kłamczucha.