Zacisnął szczękę.
„Nie dramatyzuj”.
To słowo.
Dramaturgiczny.
Ulubiona broń mężczyzn, którzy powodują katastrofy i obwiniają kobiety za zauważenie dymu.
Powoli odwróciłaś głowę i spojrzałaś na niego. „Skłamałaś co do tego, dokąd lecisz. Przywiozłaś swoją sekretarkę tym samym samolotem. Pozwoliłaś stewardesie nazywać ją twoją żoną. Spała ci na kolanach. A twoją pierwszą strategią jest nazwanie mnie dramatyczną?”
Jego wzrok powędrował w stronę pasażerów siedzących obok.
„Zniż głos” – mruknął.
„Mój głos jest niższy niż twoje standardy” – powiedziałaś.
Ktoś za tobą zakaszlał, żeby stłumić śmiech.
Twarz Mateo poczerwieniała.
„To może nas oboje zrujnować” – wyszeptał.
„Nie” – powiedziałaś. „To cię zrujnuje. Nic mi nie będzie”.