Wiadomość dotarła natychmiast.
Kilka sekund później zobaczyłaś, jak Mateo gwałtownie pochyla głowę w stronę telefonu.
Dobrze.
Pozwól mu poczuć lądowanie, zanim koła dotkną pasa startowego.
Gdy tylko samolot dotarł do bramki, wszyscy wstali naraz, sięgając po torby, płaszcze i telefony. Mateo próbował manewrować w twoim kierunku, ale ty siedziałaś, dopóki przejście się nie zwolniło. Nie spieszyło ci się. Ludzie uciekali w panice. Ci, którzy mają wszystko pod kontrolą, czekają.
Kiedy w końcu weszłaś na rękaw, Sofia stała przy wyjściu, ściskając swoją designerską torbę przy piersi. Mateo stał obok niej i mówił szybko pod nosem. Gdy tylko cię zobaczył, ruszył w twoją stronę.
„Eleno, nie rób nic głupiego”.
Zatrzymałaś się.
Na rękawie zapadła cisza.
Potem spojrzałaś na niego i powiedziałaś: „Ta rada pomogłaby ci dziś rano”.
Przeszłaś obok niego, zanim zdążył odpowiedzieć.
W terminalu włączyłaś telefon ponownie. Sygnał się wzmocnił. Wtedy zaczęła się prawdziwa praca.
Pierwszy telefon zadzwoniłaś do swojej prawniczki, Rachel Bennett.
Rachel od lat zajmowała się sporami kontraktowymi w twojej firmie. Była bystra, spokojna i przerażająca w sposób, w jaki potrafią być tylko wybitni prawnicy. Odebrała po trzecim dzwonku.
„Elena?” zapytała. „Wszystko w porządku?”