Bo o nic nie prosiły.
Bo nie próbowały uciec od prawdy.
Śledztwo w firmie Mateo trwało dziewięć dni roboczych.
W tym czasie jego wizerunek publiczny chylił się ku upadkowi.
Najpierw został wysłany na urlop administracyjny.
Potem jego firmowa poczta przestała działać.
Potem wspólny znajomy cicho powiedział ci, że Mateo został usunięty z ważnej prezentacji dla klienta.
Potem przyszła wiadomość od Dany:
Został zwolniony z ważnego powodu.
Czytasz to przy biurku między dwoma spotkaniami.
Z ważnego powodu.
Dwa krótkie słowa.
Drzwi zamknięte na klucz.
Bez odprawy.
Bez entuzjastycznej rekomendacji.
Bez eleganckiego odejścia.