Zadzwoniła jego matka.
Pozwoliłaś, żeby nagrała się poczta głosowa.
Jego najlepszy przyjaciel napisał, że „wszystkie małżeństwa przechodzą przez trudne chwile”.
Odpisałaś z paragonem z Cartiera i też go zablokowałaś.
Wtedy Mateo zmienił taktykę.
Wpadł we wściekłość.
Oskarżył cię o obojętność. Powiedział, że go upokarzasz. Powiedział, że „prawdziwa żona” zajmie się tym prywatnie. Powiedział, że korzystasz z pomocy prawników, bo nigdy nie kochałaś go tak, jak Sofia.
Wtedy w końcu odpowiedziałaś bezpośrednio.
Mateo, następna wiadomość, którą wyślesz, nie przez mojego prawnika, zostanie uznana za dowód nękania.
Przestał pisać.
Na jeden dzień.
Potem zadzwoniła do ciebie jego firma.
Nie jego szef.
Nie dział HR.
Prezes.