To zdanie uderzyło Alejandra mocniej niż cokolwiek innego.
Samotna.
Wyobrażał sobie Carmen w ciąży.
Bez pieniędzy.
Bez rodziny.
Bez zabezpieczenia.
Nosząc jej dzieci w łonie, o którego istnieniu nie wiedział, bo wolał wierzyć truciźnie niż kobiecie, którą poślubił.
Detektyw kontynuował:
„Kilkakrotnie odmawiała złożenia na ciebie skargi, mimo rad pracowników socjalnych”.
„Dlaczego…?”
„Według nich… zawsze powtarzała to samo”.
Alejandro poczuł ucisk w gardle.
„Co?”
Stary policjant zawahał się, zanim…
odpowiedzieć.