„Cześć, mamo” – wyszeptał. „Już dobrze”.
Wiatr zaszeleścił w trawie.
Potem dodał: „Tata się stara”.
Szybko odwróciłaś wzrok, ale on to zauważył.
W drodze do domu oparł głowę o szybę i milczał przez prawie godzinę. Potem, nie patrząc na ciebie, przemówił.
„Nie wybaczam ci do końca”.
Twoje dłonie zacisnęły się na kierownicy.
„Rozumiem”.
„Ale ja też nie nienawidzę cię do końca”.
Twoje oczy piekły.
„To więcej, niż zasługuję”.
Lekko wzruszył ramionami.
„Babcia mówi, że zaufanie można odbudować jak skórę. Ale zostawia ślady”.
Skinęłaś głową.
„Ma rację”.
Mateo spojrzał na jego dłoń, powoli zginając palce.
„Moja tak zrobiła”.
Dwa lata po procesie przyszedł list z więzienia.
Camila.
Wiedziałaś przed otwarciem, że nie powinnaś.
Ale niektóre rany kuszą cię, żeby spojrzeć na nie ponownie.