I to migotanie wystarczyło.
Po piętnastu minutach przyjechał policjant. Potem kolejny. Spisali zeznania osobno. Powiedziałaś im wszystko, nawet te fragmenty, które sprawiły, że wyglądałaś jak potwor.
Powiedziałaś im, że Mateo błagał cię, żebyś odciął mu rękę.
Powiedziałaś im, że uważasz, że jest niestabilny.
Powiedziałaś im, że przywiązałaś mu nadgarstek do wezgłowia łóżka.
Kiedy to powiedziałaś, policjantka przestała pisać i spojrzała na ciebie.
„Dlaczego?”
Nie mogłaś się bronić.
„Myślałam, że zrobi sobie krzywdę”.
„A kto ci to powiedział?”