„Wiem”.
„Wybrałeś ją”.
Nie było odpowiedzi, która przetrwałaby to zdanie.
Więc się nie broniłaś.
„Tak” – powiedziałaś, płacząc. „Zrobiłam to. I myliłam się. Tak bardzo się myliłam”.
Mateo odwrócił twarz w stronę okna.
„Chcę babci”.
Lupita natychmiast zrobiła krok naprzód, a on pozwolił jej wziąć się za rękę.
Nie ciebie.
Jej.
I zasłużyłeś na to.
O wschodzie słońca Camili już nie było.
Na początku myślałeś, że poszła do domu. Potem funkcjonariusze poinformowali cię, że opuściła szpital, zanim zdążyli dokończyć przesłuchanie. Jej telefon był wyłączony. Jej samochodu nie było w garażu. Jej szafa w domu była w połowie pusta.
Wtedy poczucie winy przerodziło się w coś poważniejszego.
Wracałeś do domu z dwoma funkcjonariuszami za sobą. Rezydencja, która kiedyś wyglądała na sukces, teraz w idealnym oświetleniu wyglądała na wyreżyserowaną, fałszywą i zgniłą. W sypialni pościel Mateo była już zmieniona.
Camila próbowała zatrzeć dowody.
Ale Lupita była szybsza.
Przed wyjazdem do szpitala umieściła połamane kawałki gipsu, poplamioną gazę i martwe mrówki w szczelnie zamkniętych workach kuchennych. Ukryła je w zamrażarce w pralni, ponieważ, jak powiedziała policji, „bogaci ludzie zawsze myślą, że służący są zbyt głupi, żeby zachować dowody”.