Otworzyłaś usta, ale nic nie powiedziałaś.
Lupita odpowiedziała za ciebie.
„Cztery dni”.
Wzrok ratownika medycznego przesunął się na skórzany pasek wciąż zwisający z wezgłowia łóżka.
Poczułaś wstyd, zanim cokolwiek powiedział.
W szpitalu wszystko stało się światłami, białymi ścianami, wykrzykiwanymi instrukcjami i twoim synem znikającym za podwójnymi drzwiami, podczas gdy ty stałaś na korytarzu z bezkrwistymi rękami. Pielęgniarka zadawała ci pytania, a ty odpowiadałaś jak człowiek czytający fragmenty z czyjegoś życia.
Imię: Mateo Santillan. Wiek: dziesięć lat. Alergia: żadna, o której wiedziałaś. Uraz: złamanie prawej ręki. Gips założony pięć dni temu po upadku w szkole. Objawy: silny ból, obrzęk, gorączka, niepokój.
Potem pojawiło się pytanie, którego się obawiałaś.
„Kto miał dostęp do gipsu po jego założeniu?”
Spojrzałaś na poczekalnię.