„Mówiłam sobie, że potrzebujesz przestrzeni” – kontynuuje. „Ale tak naprawdę bałam się żalu. Bałam się domu. Bałam się, że będziesz potrzebować więcej, niż potrafiłam dać”.
„To może być pierwsza szczera rzecz, jaką ktoś mi powiedział od tygodni”.
„Przepraszam”.
Nie spieszysz się, żeby ją pocieszyć.
Odpuszczasz przeprosiny.
To dla was obojga coś nowego.
„Czego ode mnie chcesz?” – pyta.
Spoglądasz na swoje złote kolczyki, które błyszczą blado w słońcu.
„Nic teraz” – mówisz.
Przez chwilę milczy. „Dobrze”.
To jedno słowo ma znaczenie.
Dobrze.
Nie kłótnia.
Nie presja.
Nie poczucie winy.
Po prostu akceptacja.
Dwa tygodnie po rejsie Javier wysyła e-mail.
Długi.
Dramaturgiczny.