Ale nauczyłaś się, że przeprosiny to nie transformacja. Przeprosiny to potwierdzenie. Zmiana to zapłata.
„Dziękuję” – mówisz.
Wygląda na zbyt szybko ulżonego.
Dodajesz więc: „Nie wracam do domu, żeby wszystko naprawiać”.
Jego ulga znika.
Dobrze.
„Wiem” – mówi, choć mu się to nie podoba.
„Ja też nie wracam do starych obowiązków po powrocie. Żadnej opieki nad zwierzętami, chyba że ja zaproponuję. Żadnego sprzątania mieszkania. Żadnych oczekiwań darmowej opieki nad dziećmi. Żadnej presji finansowej. Żadnych rozmów o spadku”.
Powoli kiwa głową.
„A Lauren?”
„Porozmawiam z nią”.
„Nie” – mówisz. „Zrobisz coś więcej niż tylko będziesz mówić. Będziesz to egzekwować”.
To go zaskakuje.
Zaskakuje też ciebie.
Ale podoba ci się to, co mówisz.
„Tak” – mówi. „Porozmawiam”.
Kiedy rozmowa się kończy, siedzisz cicho przez długi czas.
Carol znajduje cię na tarasie.
„Dobra decyzja czy zła?” pyta.
„Konieczna decyzja”.