Długo wpatrujesz się w wiadomość.
Potem płaczesz w kawiarni na plaży nad talerzem smażonej ryby.
Kelner uważa, że jedzenie jest zbyt pikantne.
Pozwalasz mu tak myśleć.
W Phoenix Javier eskaluje.
Najpierw idzie do twojego domu i próbuje kłócić się z lokatorką, pielęgniarką o imieniu Angela, która pracowała na dwunastogodzinnych zmianach w szpitalu i nie daje się zastraszyć wściekłym synom w koszulkach polo. Dzwoni do Denise. Denise dzwoni na policję pod numer alarmowy. Javier zostaje ostrzeżony, żeby nie wchodził na teren prywatny.
Następnie Javier żąda spotkania rodzinnego.
Uczestniczysz w tym spotkaniu za pośrednictwem wideo z biblioteki na statku, ubrana w koralową bluzkę, złote kolczyki i z miną kobiety, która odkryła, że dystans pomaga zachować granice.
Na ekranie są Javier, Lauren, Marisol, twój brat Luis i Denise, która zostaje twoją prawnikiem, bo lubi denerwować kontrolujących cię krewnych.
Javier zaczyna, zanim ktokolwiek zdąży odetchnąć.
„Mamo, to zaszło za daleko”.
Denise unosi palec. „Panie Salgado, zanim pan będzie kontynuował, przypomnę wszystkim, że to spotkanie jest nagrywane za jego zgodą”.
Javier milknie.
O mało nie klaszczesz.
Lauren wtrąca się. „Rosa, nikt nie próbuje cię kontrolować. Jesteśmy po prostu w szoku. Roczny rejs? Wynajem domu? Zmiana dokumentów prawnych? To nie jest normalne”.
Patrzysz na nią spokojnie. „Tak samo jak przywiezienie trzech zwierząt i ptaka do domu wdowy siedem dni po pogrzebie i ogłoszenie, że ma nową pracę”.
Lauren się rumieni.