Tym razem nie czujesz się jak poddanie się.
To jak wybór.
„W takim razie rejs był wart każdego grosza” – mówisz.
Śmieje się.
Wokół ciebie robi się ciepło. Patio twojego mieszkania jest pełne roślin, kolorowych świateł i ludzi, którzy teraz pukają, zanim wejdą w twoje życie. Gdzieś w środku, oprawione zdjęcie z rejsu stoi oparte o krzesło, czekając na powieszenie.
Myślisz o Erneście.
Myślisz o pogrzebie.
Myślisz o harmonogramie Javiera na kuchennym stole, psach drapiących podłogę, Lauren śmiejącej się z papugi, Sophie pytającej o pokój na zapleczu i tej niebieskiej kopercie czekającej na górze jak sekretne drzwi.
Myślałaś, że uciekasz.
Ale tak naprawdę wracałaś.
Nie do domu.
Nie do dawnego życia.
Do siebie.
Następnego ranka twój telefon rozświetla się wiadomością od Javiera.
„Chcesz wpaść w niedzielę? Tylko kolacja. Żadnych przysług.”
Uśmiechasz się.
Po czym odpisujesz:
„Kolacja brzmi pysznie”.
Chwilę później pojawia się kolejna wiadomość.
„Papuga mówi „niespodzianka”.