Kiwa głową. „Zazwyczaj obie”.
Uśmiechasz się.
Rok później, kiedy statek wraca do Miami, nie jesteś już tą samą kobietą, która na niego wsiadła.
Masz walizkę pełną pamiątek, telefon pełen zdjęć, konto bankowe zasilone dochodami z wynajmu i kręgosłup, który w końcu czujesz. Twoje włosy są teraz krótsze. Twoje ubrania są jaśniejsze. Złote kolczyki nosisz, kiedy tylko chcesz.
Marisol spotyka cię na lotnisku.
Podbiega do ciebie, zanim zdążysz się przygotować.
Po raz pierwszy od lat twoja córka przytula cię bez żadnych oporów.
Javier przychodzi dwa dni później.
Sam.
Bez Lauren. Bez psów. Bez kota. Bez papugi.
Przynosi kwiaty i małe pudełko.
W środku jest nowy kubek do kawy z napisem „Emeryt od wszystkich bzdur”.
Śmiejesz się wbrew sobie.
Wygląda na zdenerwowanego. „Za dużo?”
„Nie” – odpowiadasz. „Dokładnie.”
Pomaga wnieść bagaże do tymczasowego mieszkania, które wynajęłaś dla siebie w Scottsdale.
Nie do domu.
Zdecydowałaś się nie wprowadzać od razu z powrotem do starego domu. Angela, pielęgniarka, przedłuża umowę najmu na kolejny rok, a ty z radością pozwalasz jej zostać. Dom, który kiedyś był klatką, teraz jest źródłem dochodu. Nie jesteś gotowa żyć w starej tapecie i starych oczekiwaniach.
Javier rozgląda się po mieszkaniu.