Poprawił płaszcz.
„To jeszcze nie koniec”.
„Dla ciebie, być może” – odpowiedział Gabriel z niemal uprzejmym znużeniem.
Kiedy drzwi zamknęły się za Aleksandrem i jego prawnikami, pokój zdawał się oddychać.
Valérie spojrzała na zdjęcie ojca wciąż wiszącą na prześcieradle.
Mathieu Caron, uśmiechający się obok młodego Gabriela, chudego, zahartowanego, żądnego zemsty i być może już niebezpiecznego.
Zastanawiała się, co powiedziałby jej ojciec, gdyby ją teraz zobaczył: zszytą, drżącą, chronioną w prywatnej klinice przez najbardziej przerażającego potentata w kraju, ponieważ mężczyzna, którego poślubiła, sprowadził swoje dzieci do strategii sukcesji.
Pewnie coś mądrego.
Pewnie coś nieznośnie prawdziwego.
Coś o władzy i o tym, jak zawsze ujawnia swoje prawdziwe oblicze, gdy uważa, że kobieta nie ma dokąd pójść.
Kolejny tydzień toczył się jak wojna toczona z grubymi teczkami, cichymi korytarzami i listami od prawników na kremowym papierze firmowym.
Dzieci pozostały na oddziale neonatologicznym, nabierając sił gram po gramie, oddech po oddechu. Valérie spędzała przy nich każdą możliwą godzinę. W nocy, gdy klinika w końcu ucichła, a maszyny zaczęły pracować w swoim rytmie, obserwowała, jak ich maleńkie piersi unoszą się i opadają, i uświadomiła sobie, że nigdy nie kochała niczego z tak ogromnym strachem.
Nadała im imiona czwartego dnia.
Mathieu, jak jego ojciec.
Julien, bo to imię brzmiało jak jasne światło pośród chaosu.
I Alma, bo po wszystkim, przez co przeszła, jedyne imię, które wydawało się właściwe, to to, które wciąż oznaczało niezłomną duszę.
Lucie nic nie powiedziała, gdy usłyszała Mathieu.
Ale na sekundę położyła mu dłoń na ramieniu.
Gabriel poznał imiona następnego ranka i nie skomentował.
Jednak tego popołudnia nad pokojem rodzinnym noworodków pojawiła się ręcznie rzeźbiona drewniana mobilna: delikatne księżyce, małe srebrne gwiazdki i trzy jaskółki. Rachunek dyskretnie przekazano Delacourt Holdings. Nigdy o tym nie wspomniał. Martwiło ją to mniej niż powinno.
Alexandre ze swojej strony zmienił strategię.
Zaczął przeciekać historie.