Wydany w ekskluzywnym magazynie wywiad. Pokazano go w beżowym swetrze, wyglądał na bardziej powściągliwego, opowiadał o zmarnowanym ojcostwie, opłakanych błędach i dzieciach, o których marzył, trzymając je w ramionach. Sugerował, że Gabriel manipulował Valérie, ponieważ wpływowi mężczyźni lubią czasem załatwiać swoje porachunki za pośrednictwem kobiet. Nigdy nie wymawiał jej imienia czule. Tylko z tragiczną umiejętnością kogoś, kto doskonale zna światło.
Przez czterdzieści osiem godzin to działało.
Opinia publiczna się załamała.
Wtedy Lucie zadała ostateczny cios.
Znalazła projekt umowy przygotowanej przez otoczenie Alexandre’a z zagraniczną agencją surogacji, zaledwie kilka tygodni przed tym, jak wyrzucił Valérie. Nie dlatego, że chciał mieć więcej dzieci. Ponieważ chciał alternatywnych opcji. Dokument mówił o planowaniu dziedziczenia genetycznego, absolutnej poufności i przyszłych ustaleniach dotyczących opieki nad dziećmi, językiem tak zimnym, że nawet felietoniści, którzy nadal mu współczuli, poczuli mdłości.
Do tego wszystkiego, to wszystko zrujnowało jej rehabilitację.
Ale prawdziwy koniec nadszedł z dużo mniej efektownego miejsca.
Paryska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie oszustwa finansowego, oszukańczej niewypłacalności, fałszerstwa, posługiwania się sfałszowanymi dokumentami, przymusu ekonomicznego w małżeństwie i oszukańczej modyfikacji chronionych danych medycznych.
To nie było filmowe.
Nie jak mężczyzna biegnący korytarzem szpitala.
Nie jak kobieta porzucona na deszczu.
Było lepiej.
To było irytujące właśnie w ten sposób, że postępowanie karne stało się nie do zniesienia dla osoby zaangażowanej.
Alexandre został aresztowany we wtorek rano.
Żadnego pościgu samochodowego.
Żadnego jachtu.
Żadnej dramatycznej sceny.
Został zatrzymany, gdy wychodził z prywatnej siłowni w Boulogne-Billancourt, w okularach przeciwsłonecznych, z shakerem proteinowym w dłoni, wciąż na tyle arogancki, by wierzyć, że powróci do luksusowego stylu życia po zaledwie jednym niepowodzeniu.
Nie wrócił.
Camille zeznawała.
Asystent, który zakopał USG, również zeznawał.
Pieniądze zmieniły właściciela.